Ostatnio brałem udział w specjalnym szkoleniu, które wszystkim jego uczestnikom miało uświadomić bardzo ważną rzecz, a mianowicie taką, że ograniczenia prędkości ratują życie.
Hasło można rzec górnolotne, ale, jak okazało się na przykładzie kilku symulacji przeprowadzonych na autodromie automobilklubu polskiego w Warszawie, bardzo prawdziwe. Już pierwsza próba pokazała, że 10 km/h w określonych sytuacjach może mieć decydujące znaczenie dla naszego bezpieczeństwa. Polegała ona na wjeździe najpierw z prędkością 50 km/h na śliską, mokrą nawierzchnię i ostrym hamowaniu przed przeszkodą, a potem powtórzeniu tej próby z prędkością 60 km/h. Efekt był taki, że mimo wyposażenia auta w najnowsze systemy bezpieczeństwa droga hamowania wydłużała się o kilka, a nawet kilkanaście metrów. Pół biedy, jeśli dzieje się to na torze i przeszkodą są pachołki, gorzej gdy na trasie i wjeżdżasz komuś w tył.
W drugiej próbie na śliskiej nawierzchni należało ominąć tzw. babę, czyli wykonać manewr tuż przed przeszkodą – raz wolniej raz szybciej. Efekt podobny. Przy 60 km/h szanse na ominięcie „baby” drastycznie się zmniejszały.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na drodze często nie uświadamy sobie takich zagrożeń. Nie dowiemy się też o nich na kursach nauki jazdy… Dopiero takie szkolenie lub w większości przypadków prawdziwe sytuacje na drodze dają nam do myślenia (pod warunkiem, że nie jest to ostatnia refleksja w życiu).
Nie ma się co oszukiwać. Szkoleń i prezentacji dla wszystkich zrobić się nie da, praw fizyki oszukać również, ale zachować zdrowy rozsądek za kierownicą może każdy.
Rafał Sękalski
ps. kursy szkoły jazdy możecie obejrzeć na www.autoswiat.tv

Liczba komentarzy dla " Ograniczenia prędkości ": 1
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaJak by nie było – mniejsza prędkość to zawsze krótsza droga hamowania.
Ale jak to kiedyś powiedzial ktos mądry – “Mądry Polak po szkodzie”.
pzdr
Skomentuj wpis